Dlaczego Polacy nie rzucili się na e-PITy? Ze strachu?
Niespełna 320 tys. PIT-ów za 2009 r. dotarło do fiskusa przez internet. O sukcesie można by mówić, gdyby tą drogą do urzędu skarbowego dotarł milion zeznań rocznych. W miarę przyzwoitym wynikiem byłoby 0,5 mln.
Wydawało się, że milion musi pęknąć. Wszak po raz pierwszy od początku kampanii rozliczeń, czyli od 1 stycznia, siecią bez kosztownego bezpiecznego podpisu elektronicznego można było wysyłać fiskusowi niemal wszystkie PIT-y wraz z załącznikami. Inaczej niż rok wcześniej, gdy e-PIT był tylko jeden (z załącznikami) i tylko przez trzy tygodnie. Wtedy fiskus dostał przez internet 84 tys. PIT-ów. Teraz tylko cztery razy więcej. Wszystko to przy jakichś 19 mln papierowych PIT-ach.
- Okazuje się, że wiele osób nie wie, jaki miało przychód w 2008 r., bo nie przechowują dokumentów - wyjaśniała Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Finansów. A bez znajomości kwoty przychodu za 2008 r. e-PIT-a się złożyć nie dało.
Ale powodów marnego wyniku rozliczeń przez sieć jest więcej. - Księgowa wydrukowała, ja w kilka sekund podpisałem, a sekretarka zaniosła na pocztę. Ale to jest nieistotne. Mam to, co najważniejsze: realny papierek ze stempelkiem, a nie jakieś wirtualne potwierdzenie - tłumaczył na Wyborcza.biz internauta xyz2000. - Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie narażać się na problemy z Urzędem Skarbowym wynikające li tylko z braku potwierdzenia złożenia zeznania na papierze. To nie jest średniowiecze, to elementarna ostrożność wypracowana zbiorową mądrością narodu - wtórował mu Macho.
I na tym nie koniec. - Trzeba być bezmózgowcem, aby wysyłać dokumenty do Urzędu Skarbowego niezabezpieczone żadnym hasłem - przekonywał rakuyt. - Nie chodzi o dane, jakie się ujawnia, tylko to ktoś za ciebie może wysłać zeznanie, ty to zrobisz, no i kto ci uwierzy, że to pierwsze to lipa! W banku masz zabezpieczenia przy wykonywaniu transakcji, np. token, a tutaj co? Zdaje się, że dochód albo przychód z zeznania z poprzedniego roku - niepokoił się hytr. Kuba: - Moim zdaniem wszystko wynika ze strachu. Ja się bałem, że dzięki tym jakże słusznym " innowacjom" będę pod szczególną troską naszego rzetelnego urzędu podatkowego.
Część internautów zniechęciły procedury. Gnick: - Rozliczam się z żoną i nie chciało mi się do fiskusa zanosić pełnomocnictwa od żony, na dzień przed wysłaniem deklaracji. Dlatego wydrukowałem sobie z programiku PIT i wysłałem normalnie pocztą. Śmieszne te " ułatwienia" , jakie nam rządzący dostarczają ;) Wtórował mu m42. - Oczywiście!!!! Jestem zacofanym emerytem, ale choć nóg nie wygrałem, to żeby pobawić się PIT-em w internecie, tak czy tak muszę najpierw być przeciągniętym przez wycieraczkę w wielce szanownym Urzędzie Skarbowym, aby zarejestrować upoważnienie od żony. Jeszcze trochę pomyślunku mi zostało w przeciwieństwie do upierdliwych urzędasów, którzy muszą mieć najpierw papier!!!! - denerwował się. I jeszcze gość podatnik: - Chciałem wysłać PIT-y przez internet. Wszystko fajnie, ale okazało się, że NIP-3 i tak muszę wysłać pocztą. Więc wysłałem pocztą wszystko.
Część e-podatników miała problemy techniczne. Narzekali, że aplikacja do wysyłania PIT-ów nie chce się ściągnąć, że nie chodzi, że zawiesza komputer... Gość zalogowany opowiada: - Dzień pierwszy. Opcja pierwsza. Żaden problem. Wszedłem na stronkę e-deklaracje. Wybrałem opcję, że ślę formularze interaktywne plus ta nakładka. (...) Nic nie działa. Brak na formularzu (...) przycisku " ślij" . Zmieniam, odinstalowuję (...), na najnowsze zamieniam (...). Bez zmian. Dzień odpoczynku, porady eksperta z e-Deklaracyjnej stronki (facet w głosie ma takie zmęczenie, że go wręcz podtrzymywać na duchu muszę). Dzień drugi. Opcja druga. Za poradą eksperta znów morduję się z formularzem interaktywnym. Ekspert widzi winę w nie do końca dobrze zainstalowanej nakładce do formularza. Odinstalowuję (...) znów zasysam (...). Nie działa. Wkurzam się. Nie słucham porad eksperta i zasysam (...), ściągam nakładkę (...). Wpis trwa 5 min, wysyłam, naiwny sprawdzam potwierdzenie UPO [urzędowe potwierdzenie odbioru]: " kod 414" [symbol błędu, system odrzuca zeznanie]. Sprawdzam (...) wszystko według rubryk, pomyłek nie ma. Czterokrotnie sprawdzam. Pół godziny poszło. " UPO 414" . Dodam, że przed robótką z e-Deklaracje całość rozliczenia wykonałem bezproblemowo w programiku " Gazety Wyborczej" PIT 2009, ambitnie powtórzyłem w takowym z " Gazety Prawnej" . I wysłałem pocztą. Strzyżonego Pan Bóg strzyże.
Takich głosów można znaleźć w internecie więcej. Ale nie tak znów wiele. Problemy techniczne można pokonać. Bez trudu można przy tym znaleźć w sieci głosy, że poszło łatwo, szybko i przyjemnie. Tych jest znacznie więcej. Ministerstwo Finansów już szykuje kolejne ułatwienia - małżonkowie nie będą musieli zawiadamiać fiskusa na papierze, że chcą się rozliczać przez internet. Przez sieć, a nie na papierze, można też będzie wysłać korektę zeznania.
Dłużej z pewnością potrwa, nim Polacy przyzwyczają się do nowości, jaką jest rozliczanie podatków przez internet. Głosy internautów pokazują, że papier ciągle jest dla nas bardzo ważny. Co na papierze to pewne. Co w sieci, to... nie wiadomo gdzie. Że list polecony z PIT-em też może zginąć, że ktoś niepowołany może do niego zajrzeć? - Jakoś nie słychać, żeby ginęły albo żeby ktoś do nich zaglądał - odpowiadają tradycjonaliści. A że nie słychać też, że ktoś podkrada e-PIT-y albo podszywa się pod podatników w sieci? - Nie słychać, bo jest ich mało - zżymają się. Taka dyskusja będzie trwała latami. Może więc Ministerstwo Finansów powinno zacząć zachęcać podatników do e-pitowania. Tłumaczyć na billboardach i w reklamach, że rozliczanie przez sieć jest bezpieczne, szybkie i tanie. e-PIT to jest to! Trzeba to ludziom uświadomić.
źródło: wyborcza.biz


