Strona Glowna

Przewaga elektronicznych rachunków nad papierowymi

Łodzianin znalazł na chodniku sporą paczkę z niedoręczonymi listami.



Pewien łodzianin, Kamil Porębiński, zamieścił na swoim blogu informację o tym, że wracając rowerem z pracy natknął się na kilkadziesiąt paczek niedostarczonych listów, które „leżały spokojnie na chodniku”. Co zrobił? Zabrał je ze sobą. W domu okazało się, że posiada następującą ilość listów:

  • 157 listów od TP SA
  • 43 listów od Getin Bank
  • 12 listów od Banku BGŻ
  • 9 zwykłych listów
  • 4 kartki pocztowe
  • 1 list od Urzędu Statystycznego

Bloger postanowił zanieść nazajutrz wszystkie listy na pocztę, w ramach zadośćuczynienia żądając 10 znaczków pocztowych.

W oddziale pocztowym „Pani w okienku nie wiedziała co zrobić i zawołała kierowniczkę. Ta stwierdziła, że te listy nie pochodzą z jej poczty, nie należą do rewiru ich listonoszy.”

Odpowiedź na pytanie co w takim wypadku ma zrobić, była następująca: „- Nie wiem! Pana problem. Pan znalazł. Niech Pan rozniesie! Nie są to nasze listy!”.

Łodzianin nie zrezygnował i poszedł do innego oddziału. I znów pani w okienku się wystraszyła, zabrała listy i zaniosła je do swojej kierownicznki, nie wiedząc co ma zrobić. Kierowniczka postanowiła, że nie będzie oddawać Kamilowi z powrotem listy, obdarowując go... czapeczką Poczty Polskiej!

Rzecznik operatora pocztowego, gdy dowiedział się o całej sytuacji po nagłośnieniu sprawy przez informacyjny serwis internetowy, poprosił wszystkich, którzy znajdą podobne paczki, by postępowali jak Kamil, czyli odnosili je na pocztę lub wrzucali do najbliższej skrzynki pocztowej.

Na usprawiedliwienie dodał, że przesyłki mogą zaginąć, bo „nie wszyscy listonosze są rzetelni i uczciwi”. Wytłumaczył, że ze stempla pocztowego można wywnioskować z którego oddziału pochodzą listy i kto miał je dostarczyć, czyli winni zostaną ukarani, bo Poczta stara się „eliminować takie osoby z pracy”.

Natomiast rzecznik UKE powiedział, że „gdyby internauta z Łodzi zamiast do urzędu pocztowego zaniósł tę zgubę na Policję – wówczas moglibyśmy mieć nawet do czynienia z postępowaniem przed Prokuratorem o ujawnienie tajemnicy korespondencji i dużo poważniejszymi konsekwencjami wobec osób odpowiedzialnych za zagubienie tych listów”.

Kamil listów do Policji nie zaniósł. Wygląda więc na to, że winowajcy zostaną ukarani przez swojego pracodawcę dyscyplinarnie, lub (co wydaje się bardziej prawdopodobne) finansowo. Dlaczego? Jak pisze komentator „Gazety Wyborczej” „zwolnienie niewydajnych i zbędnych pracowników [w Poczcie Polskiej - przyp. red.] jest niemożliwe. Zmiany blokuje bowiem ponad czterdzieści związków zawodowych”.

Z prawie stuprocentową pewnością można stwierdzić, że sytuacje niedostarczenia czy zguby pokaźnych paczek listów będą się powtarzać. Można to wywnioskować nawet ze słów rzecznika operatora pocztowego – poprosił wszystkich (a więc nie zaprzeczył, że takie sytuacji w przyszłości nie będą się zdarzały) o wzięcie przykładu z uczciwego blogera, oraz przyznał, że na poczcie pracują także ludzie nieuczciwi i nierzetelni.


Czy można sobie wyobrazić podobną sytację z fakturami elektronicznymi? Jesteśmy pewni, że gdyby 157 abonentów TP SA, których listy znaleziono w Łodzi, otrzymywałoby rachunki w formie elektronicznej, nie musieliby się martwić o bezpieczeństwo i terminowośc przesyłki.



All rights reserved. Copyright © 2007 by itBCG.
Czas generacji: 0.01523494720459 s.

itBCG IT Business Consutling Group Sp. z o.o. E-biznes E-faktura E-dokument elektroniczne dokumenty Sourcing Praca Outsorcing Oferty Pracy Mapa strony itBCG Kontakt do itBCG Aktualności itBCG Oferty pracy Usługi doradcze Consulting